| Nordic walking wokół jeziora zbójnika Materny |
|
|
| wtorek, 29 listopada 2011 22:20 | |||
|
Marsz odbędzie się wzdłuż Kanału Trynka aż do Jeziora Tarpno, po czym wokół jeziora uczestnicy szukać będą śladów grasowania i pustelni słynnego zbója. Informacje praktyczne: Legenda o zbójniku Maternie: Przed laty, Grudziądz otoczony był niedostępnymi borami i kniejami. Rozległe lasy były kryjówkami rozmaitych przestępców i rozbójników, wśród których prym wiódł rozbójnik Materna. Wielki to był banita, którego okrutne wyczyny głośnym echem rozchodziły się po całej Ziemi Chełmińskiej. Materna napadał na kupców, którzy wozili towary do grudziądzkiego grodu, na okoliczne folwarki siejąc gwałt, mord i pożogę. Nie gardził również łupami z grabieży posłów, co powodowało niemałe zawirowania polityczne. Materna to był chłop jak dąb, wysoki na ponad 7 łokci, w barach tak szeroki, że do karczmy wchodził bokiem. Silny był ponoć tak bardzo, że drzewa wyrywał z korzeniami i przenosił największe głazy narzutowe. Twarz porośnięta rudym zarostem cała oszpecona była bliznami, których dorobił się jeszcze za młodu praktykując swe zbójeckie rzemiosło. W ten sposób budził strach samym swym widokiem. Kroniki miejskie wspominają o jego napaści na bogatego kupca Marcina Robenwalda w 1501 roku. Ten wniósł protest do samego króla, że w okolicy zamku grudziądzkiego kupcy i zwykli ludzie nie zaznają spokoju przez jednego banitę. Król interweniował u starosty grudziądzkiego, Pawła Sokołowskiego, który zebrał co przedniejszego chłopa z okolicy i zorganizował zasadzkę. Wpierw wśród ludu rozpuścił wieści o rzekomym transporcie złota do skarbca malborskiego, później przy drodze ku Malborkowi ulokował swych ludzi. Jednym z owych ludzi był Maćko, syn kowala, który od dwóch lat bezskutecznie starał się o rękę córki starosty. Zabiegi o rękę starościńskiej córki na nic się nie zdawały, gdyż różnice stanu były zbyt duże, a i postura Maćka nie była imponująca. Maćko, choć wątły, łeb miał na karku. Postanowił dorwać zbója fortelem. W noc poprzedzającą transport złota podmienił drewniane bele mostu przez Osę na cieniutkie deseczki, licząc na to, że zatrzyma to Maternę. Już pod Świerkocinem Materna bez większych trudności poradził sobie ze strażą konwoju i uprowadził skrzynie ze złotem, uciekając ku Malborkowi. Jakież było jego zaskoczenie, gdy po chwili z obu stron drogi wyskoczyli zbrojni rycerze pod wodzą samego starosty Sokołowskiego. Rozbójnik nie dał jednak za wygraną i ciął bezlitośnie swym mieczem, rozpruwając brzuchy obrońców prawa. Strach ogarnął pozostałych, którzy nie zdołali zatrzymać uciekającego zbója. Kiedy ten przejeżdżał przez Osę, pod ciężarem wielkiego chłopa i jego strasznego rumaka maćkowy most się zawalił, a Materna wpadł w otchłań wartkiej wtedy rzeki. Wtedy chłopiec ogłuszył go waląc z całej siły kamieniem w rudy łeb rozbójnika. Kiedy nadjechała wreszcie pogoń starosty, Materna leżał już nieprzytomny. Starosta zabrał zbója i zamknął go w zamkowym lochu w wieży Klimek. Maćko natomiast w nagrodę za spryt i męstwo dostał zgodę Sokołowskiego na poślubienie córki. Zbójnik Materna uniknął katowskiego miecza. Po 30 latach spędzonych w lochu zamkowym został ułaskawiony i wypuszczony. Czas spędzony w więzieniu ostudził watażkę. Podobno osiadł gdzieś nad jeziorem Tarpno, gdzie do końca życia wiódł swój pustelniczy żywot. źródło: Informacja Turystyczna
|